wystawa pracowni prof. Włodzimierza Szymańskiego „podwórko na Pradze” w Warszwskim klubie Sen Pszczoły
instalacja elektroakustyczną „odbiór”
http://wyspastan.blogspot.com/2013/05/instalacja-elektroakustyczna-odbior.htmlhttps://www.facebook.com/oskar.chmiola/media_set?set=a.261988427173789.59956.100000879025414&type=3
Instalacja prezentowana w ramach wystawy "Podwórko na Pradze" Sen Pszczoły Warszawa ul. Inżynierska 3 Kurator wystawy- Włodzimierz Szymański https://www.facebook.com/media/set/?set=a.261988427173789.59956.100000879025414&type=3 Instalacja elektroakustyczna "odbiór" jest gigantycznym podsłuchem, obiektem na żywo generującym środowisko akustyczne. Dziewięć ścieżek dźwiękowych zebranych ze ścian podwórka, spotyka się w beczce, gdzie są dodatkowo wzmacniane na żywo przez mikrofon, mikser i słuchawki. W ten sposób słyszymy np.rozmowy ludzi, śpiew ptaków, otwierane drzwi, kanalizację, czy muzykę, lub deszcz, wszystko, cokolwiek zabrzmi w nasłuchiwanej strefie. Dźwięki te mieszają się ze sobą tworząc polifonię, czyli utwór- muzykę konkretną, ambient. Odbiorca oglądając sieć rurek, która rozciąga się nad podwórkiem, siedzi lub spaceruje ze słuchawkami wokół tak oznaczonej przestrzeni. Instalacja inspirowana dziecięcą zabawką znaną jako "głuchy telefon", robioną z kubków i kawałka sznurka, nawiązuje do moich wspomnień z dzieciństwa. Wielkość starych kamienic, ich klimat i akustyczność zawsze mnie fascynowały. Chciałem zebrać razem całe spektrum doznań tak, by możliwe było osiągnięcie stanu bliskości z tą przestrzenią, jaka dla mnie intymnie urzeczywistnia się dzięki wspomnieniom. Starałem się stworzyć kanał dla świadomości odbiorcy, poprzez który mógłby on dostroić się do aktualnej wibracji tego miejsca. Żeby dobrze zrozumieć "podwórko na Pradze", trzeba je dobrze usłyszeć. Dokonujący się w tej formie nasłuch przestrzeni, która sama będąc tematem tego działania otrzymała głos żeby o sobie opowiadać, okazał się hiper-nasłuchem. Mianowicie możliwe jest usłyszenie samej siebie, przez osobę słuchającą przestrzeni, w której słucha. Dzieje się tak, ponieważ instrument zbiera również dźwięki z samego podwórka. Wiele okien, historii, dziesiątki odbić tego samego miejsca w dziesiątkach form. Różnice uwydatnione o jednoczesność z jaką świadomość przyjmuje obecność ich skali. To, co odbierane zawarte w odbierającym tak szczelnie, że można tu mówić o samodzielnym środowisku, żywo reagującym na najskrytsze choćby intencje odbiorcy. Ta polifonia o zjawiskach czasu i uwagi, i o pięknu ciszy, wygląda jak niebieskie drzewo o białych gałęziach wrastających w ściany kamienic. Brzmi niczym echo słyszane na dnie studni, echo z domieszką odgłosów za ścian. Działanie osadzone na styku sztuk wizualnych i muzycznych, tak wyważone, że literacka strona interpretacji zdaje się stanowić oczywisty ekwiwalent jego wewnętrznej harmonii. Wewnętrznie spójny monolit trzech podstawowych mediów sztuki. Pytanie czy „odbiór” jest możliwy bez naszego udziału, jest pytaniem czy sztuka istnieje bez widza. Co dzieje się z czasem, gdy zmienia go przestrzeń? Do czego jest sztuka? Czy właściwy odbiór nie jest warunkiem poznania? Instalacja ta inspirowała podobne pytania, pozostając zwyczajną zabawką.