Przejdź do treści
Oskar Chmiołapraktyka / proces / archiwum
Wszystkie pozycje

wyspastan.blogspot.com

PERFORMANCE LUK-ARTY

Wpis źródłowy · 2010-04-07Autor wpisu: Oskar ChmiołaOryginalny adres
kiedy- sobota 10.04.2010, od godziny 15
gdzie- ulica Spokojna 15

Dwa ciągi pomieszczeń pustych na co dzień, garaży i grupa ludzi, którzy postanowili wprowadzić do nich życie. Dwa na przeciw siebie. Oba przeznaczone na działania twórcze. Jeden na te o charakterze wizualnym, a drugi na takie, które są bardziej rozbudowane w formie i angażują różne media. Wszystkie te luk-arty byly przeznaczone dla twórców w tym jednym konkretnym dniu. Doszloe do dialogu intermedialnego pomiędzy muzyką, teatrem, performance'm, malarstwem, instalacją-rzeźbą, grafiką, słowem. Tematy i formę wybierali twórcy.
Zamieszczone tu zostaną w formie dokumentacji narazie tylko dwa z kilku zdarzeń, które miały wówczas miejsce:

Oskar Chmioła: PERFORMANCE- LABIRATORIUM ( performance jako ilustracja do tekstu )



Pozwól, że odkopię pewien labirynt.
Labirynt swoisty bo bliski jak uśmiech i łza.
Tezeuszu słuchaj!
Jesteś w nim iskrą jego biegu i kierunkiem wszystkich ramion, które go tworzą.
Myślisz go w sobie, tak jak myśli się własną wrażliwość.



Każdy krok jest tu słowem, które wyraża pogodę, jaka panuje w jego ukrytych wnętrzach.
Kroki są więc napędem ogromnej turbiny, poruszającej machinę tego wehikułu.
Można powiedzieć wiele na temat tego miejsca, ale to wszystko zostaje powiedziane przez ciebie.



Stąpasz po gruncie przekładni, dyktując klimat w pokoju, gdzie mojry przędą twój rytm.
Uważaj na bruk, bo na nim spisana jest cała historia twojej wędrówki.
Być może to teraz właśnie stoisz w drzwiach tej przestrzeni, będącej celem każdego twego poruszenia.



A gdybyś chciał się zatrzymać, lub cofnąć, nie zapomnij, że wszystko to nie przestaje się pisać i miejsce zajęte przez ciebie, jest dźwiękiem dającym ci tlen.
Nasze czyny są chodzeniem po maszynie do pisania świadomości.
W każdej chwili siedzisz, stoisz, leżysz, albo na jakiejś literze czynisz coś, co ją tak porusza, jak liście drzew na wietrze.



One szepcą do pnia o sposobie wzrastania, a ten słucha niezawodnie ich głosu.
Jeśli przyszłość nie pada na ciebie jak deszcz w labiryncie odnajdziesz zaułek.
W tym zaułku jest moment, gdy już wiesz, że to on. Wykorzystaj go, tobie mówi on bowiem jaki fałsz powołuje go w drodze.
Tam, gdzie nie ma końca zawsze jest jakiś początek.
Nici jest więcej niż Ariadna zdołałaby przejść, dlatego ona jest tylko aniołem.
Jednak słuszne jest Tezeuszu, że to ona ma nici istotne. Ale te cię prowadzą do głębi, tam gdzie dno się spotyka z ciemnością.



Tu poznajesz w zwierciadle Minotaura strażnika, którym możesz z uwagą sterować.
On jest środkiem transportu w głębię porozumienia ciebie i ścian, których nie ma.
Te litery, po których chodzisz tak na początku jakbyś nie widział ich znów są teraz substancją.



Każdy znak ma swój sens tam gdzie sens nie jest znakiem, a jedynie czystą intencją.
W końcu widzisz to wszystko i cały ten labirynt jako jeden z wielu na sobie i przekraczasz ich wymiar logiczny odnajdując szczeliny w gęstości ich kształtu.



Teraz wreszcie jest labiryntem tylko dla granic pomiędzy momentami.
W końcu się rozprasza dla słów, które są do tego kluczem.



PERFORMANCE- MAGNETYCZNA SYNCHRONIA

Dekompozycja tekstu dramatycznego Elektra ( zarówno Sofoklesa, jak i Eurypidesa) pozwoliła dwójce artystów dotknąć tajemnicy synchronizacji intencji dramatopisarza z intencjami aktora, który jego dramat ożywia. W performance tym autor, narrator układał wydarte z kontekstu wersy dramatu, zapisane na małych kartkach, w coś na kształt labiryntu. Ożywiająca cały utwór aktorka ( Adrianna Janowska ) wcielała się w wielowymiarowość narratora utkwioną w bohaterach jego dzieła. Wyrażone to zostało poprzez podróż, jaką aktorka pokonywała przez labirynt, który z kolei pisarz na bierząco tworzył ze słów, które aktorka odczytawszy intonując i wcielając się w nie, wyrzucała z a siebie. Teksty te autor zbierał i dokładał na końcu kolejnych korytarzy, którymi błądziła artystka. Oboje starali się usłyszeć siebie, autor dawał znaki, kładąc teksty w intuitywnym porządku natchnionym chęcią spotkania, kogoś, kto rozumiejąc jego tekst zrozumiałbym jego samego, natomiast aktorka szukając wyjścia z każdym krokiem osiągała tą jedność, wchodząc w "pomiędzy" słów i tam oswajając się z pełnią przeżycia dramatycznego. W ten sposób ostatecznie doszło do spotkania dramatopisarza i aktorki i ich zjednoczenia w tańcu twórczym.

Slajdy z filmu dokumentującego ten performance:
















Omówienie i dokumentacja pozostalych wydarzen "Luk-art'ów" ukarze się niedługo.

Komentarze archiwalne

Głosy czytelników i odpowiedzi autora, z oryginalnymi podpisami oraz datami.

  1. Łał. Łał, żałuję, że nie mogłem zostać do końca. Wrzucisz moje zdjęcia?
    Komentarz w źródle

Fotografie i pliki